Kontakt

PROJEKTOWANIE OGRODÓW WARSZAWA
firma:
P.H.U. Piotrowicz

ul. Płońska 36A
03-683 Warszawa

  22-2166177
   791987266

Napisz wiadomość (kliknij tu)

Oferta

Cennik

Aktualności

Reklama

  • Projektowanie, zakładanie, pielęgnowanie ogrodów Warszawa
    i okolice 791987266, 22-2166177

Zasięg usług ogrodniczych:
Warszawa Białołęka, Bielany, Praga Północ, Bemowo, Ochota, Mokotów, Ursus, Wilanów, Włochy, Ursynów, Wawer, Wesoła, Ząbki, Marki, Zielonka, Wołomin, Klembów, Nadma, Radzymin, Wieliszew, Legionowo, Jabłonna, Czosnów, Łomianki, Izabelin, Stare Babice, Ożarów Mazowiecki, Leszno, Błonie, Pruszków, Komorów, Nadarzyn, Lesznowola, Raszyn, Piaseczno, Konstancin Jeziorna, Józefów, Otwock, Wiązowna, Halinów, Dębe Wielkie, woj. Mazowieckie


Tu jest miejsce
na Twoją reklamę
791 987 266



EKOBORD

w najniższej cenie
www.ogrodniczy-sklep.pl

Kratki trawnikowe
Kratki trawnikowe
czarne, zielone
do parkingów
i wzmocnienia
trawników


Trawa z rolki

Świętość krajobrazu - Projektowanie-Ogrodów.Warszawa.pl

III. Filozoficzne podejście do świętości krajobrazu.

1. Problem etycznego związku człowieka z krajobrazem.

Jeżeli zastanawiamy się nad „świętością” krajobrazu, nasuwa się pytanie jak postępować z krajobrazem. Tak jak święte przedmioty wymagają czci, tak samo krajobrazy wymagają jakiejś szczególnej postawy. Z pewnością przesadą jest zarówno uważanie krajobrazu jako nietykalnego, jak i traktowanie go bez należytego szacunku. Czym zaś jest szacunek dla krajobrazów, jakie pociąga za sobą konsekwencje praktyczne? Pomocna w sprecyzowaniu etycznych dyrektyw postępowania wobec krajobrazu jest współcześnie silnie rozwijająca się nowa gałąź filozofii - ekofilozofia. Dlaczego właśnie ekofilozofia?  Dziedzina ta, nazywana również „etyką środowiskową” (Bonenberg, 1992[1]) odpowiada w większości „etyce krajobrazowej[2]” z tego powodu, że dotychczas pojęcia środowiska, przyrody i krajobrazu nie były jednoznacznie rozróżnione.

Etyka środowiskowa, albo ekofilozofia – według Waloszczyka[3] to „stosunek człowieka do środowiska pozaludzkiego” (krajobraz nie jest środowiskiem pozaludzkim, ale to kwestia nieporządku pojęć), a w ujęciu Bonenberga[4]: „stosunek człowieka do jego naturalnego środowiska”. Celem tego rodzaju nieklasycznej etyki jest unormowanie działań jednostkowych i społecznych w przyrodzie, w taki sposób, by „maksymalnie zredukować negatywne oddziaływanie na biosferę”[5], „pobudzenie świadomości ekologicznej stosunkowo szerokich kręgów społecznych”[6]. Celem nadrzędnym etyki środowiskowej jest „podjęcie na gruncie etyki – jako nauki o moralności – prób odnalezienia i zbadania prawomocności teoretycznych podstaw dla ukonstytuowania moralnych relacji pomiędzy człowiekiem a środowiskiem przyrodniczym oraz określenia praktycznych reguł działania, zarówno w wymiarze indywidualnym, jak też społecznym.[7]”       

Przyjęliśmy już, że krajobraz to przestrzeń przyrodnicza jawiąca się człowiekowi. Żeby móc głębiej wniknąć w zasady eko-etyczne trzeba najpierw rozważyć jakie są relacje krajobrazu z przyrodą, ze środowiskiem i z ekologią?

2. Krajobraz a przyroda, środowisko, ekologia.

KRAJOBRAZ - PRZYRODA

Ks. Ziemiański SJ[8] twierdzi, że „ Termin przyroda nie jest rozumiany jednoznacznie. Sens pierwotny wywodzi się z czynności rodzenia, po grecku Фύω, stąd  Φύσιζ, po łacinie nascor – rodzę się, stąd natura. Byt rodzący się daje początek innemu bytowi o takich samych własnościach. Zwany natura naturans, owoc rodzenia, natura naturata, stanowi byt, który działa i reaguje w sposób określony.[9]” W okresie Odrodzenia „mechanicystyczna interpretacja wszystkich zjawisk spowodowała zatarcie się różnicy między bytami żywymi i nieożywionymi. Zaczęto więc nazywać przyrodą nie tylko te byty, które powstały przez rodzenie, a więc byty ożywione, ale także wszystkie inne, które jakkolwiek wpływają jedne na drugie za pomocą przekazywanej energii, zgodnie z określonymi prawidłowościami.[10]” Zięba (2008) wyjaśnia, że „Przyroda to całokształt rzeczy, zjawisk tworzący wszechświat (bez wytworów pracy ludzkiej); ziemia, woda i powietrze wraz z żyjącymi na nich i w nich roślinami i zwierzętami, włącznie z człowiekiem. (…)[11]” Większość definicji traktuje krajobraz jako część środowiska przyrodniczego, przyrody. Pojęcie krajobrazu łączy się z „oglądaniem” przyrody. Człowiek nie ogarnia poznawczo całości przyrody i w tym sensie krajobraz jest podporządkowany większemu zakresowi pojęcia przyrody.  

KRAJOBRAZ – ŚRODOWISKO

Pojęcie środowisko jest „mało precyzyjne, wieloznaczne, o nieustalonym zakresie i treści. Dla jednych badaczy środowisko jest terminem nienaukowym, dla innych jest terminem użytecznym w prowadzonych badaniach. Taki stan wynika m.in. z trudności syntezy wielu zmiennych i z braku wyraźnego rozgraniczenia między pojęciem środowisko i pojęciem przyroda. Na ogół termin środowisko obejmuje czynniki lub warunki, które wpływają nie wprost na przedmiot zasadniczy badań[12]”.  Jeżeli przyjmujemy, że krajobrazy dotyczą środowiska przyrodniczego, to znaczy, że mamy na myśli środowisko – jako pole życia, funkcjonowania przyrody, zespołu wielu jednostek i ich wzajemnych relacji. 

KRAJOBRAZ - EKOLOGIA

Ekologia, według Waloszczyka posiada trzy znaczenia. Po pierwsze, „Jest to ścisła nauka przyrodnicza o interakcjach organizmów z różnymi czynnikami środowiska, zajmująca się wzajemnymi stosunkami między zwierzętami, roślinami, w tym też mikroorganizmami, a także między tymi grupami a ich fizycznym środowiskiem[13]”. Po drugie, ekologia rozumiana jest jako „całokształt wiedzy, działań i narzędzi związanych z ochroną przyrody i środowiska ludzkiego[14]”, po trzecie jako światopogląd - „ekologia jest globalnym zespołem wiedzy, przekonań i preferencji dotyczących harmonijnego współżycia człowieka z otoczeniem ludzkim i pozaludzkim.”

Hasło „ekologia” pochodzi z XIX wiecznego spojrzenia na zagadnienia z pomiędzy ekonomii i biologii[15]. Jest to specyficzna dziedzina nauk przyrodniczych, której granice co do zakresu badań do dziś pozostają nie rozstrzygnięte. Ekologia jest nauką obejmującą całość przyrodniczą, rozumianą, jako złożony system. Według Zubkiewicz „System ekologiczny to całość, która charakteryzuje się wzajemnym funkcjonalnym powiązaniem komponentów, każdy z nich jest obdarzony własną specyficznością, ściśle podporządkowany całości.[16]” W tym sensie krajobrazy należą do ekologii. Zięba uważa, że „wiedza przyrodnicza zależy często od naszego wygodnictwa, przyjmujemy to, co nam odpowiada. To, co widzimy i co poznajemy, zależy od tego, jak postrzegamy zewnętrzny świat. W przyrodzie występują różnorodne procesy złożone, a żaden z nich nie stanowi wyodrębnionej od pozostałej przyrody całości ani nie jest izolowany od otoczenia.[17]” Krajobrazy są ściśle związane z postrzeganiem. Na ich podstawie kształtuje się wiedza o przyrodzie, ale jest ona często fragmentaryczna. Na podstawie jednego a nawet wielu obserwowanych krajobrazów trudno jest określić strukturę, wewnętrzne i zewnętrzne relacje oraz przyczynowość całej przyrody. Na tego rodzaju pytania odpowiedzieć może tylko ekologia.

Relacja ekologii z krajobrazem w aspekcie nauk przyrodniczych jest taka, że zakresowo szerszą dziedziną jest ekologia. Krajobrazy są częścią systemu przyrodniczego. Przyroda dla większości naukowców (przyrodników, przyrodoznawców, ekologów) jest systemowa i hierarchiczna. Warto w tym miejscu wskazać właściwe miejsce krajobrazu w drabinie poziomów organizacji świata organizmów żywych[18]:

 

DNA, białka i in. Związki wielkocząsteczkowe

organelle wewnątrzkomórkowe

komórki            organizmy jednokomórkowe

tkanki, narządy

organizmy              populacje

rośliny          bezkręgowce     kręgowce          człowiek

fitocenozy                zoocenozy

                     ekosystemy

                       krajobraz

                        biosfera

 

W kategoriach estetycznych, filozoficznych, literackich pojęcie krajobrazu przybiera jakby drugie oblicze – już nie tylko jako hierarchicznej cząstki systemu przyrody, ale onomatoidy lub synonimu przestrzeni. Ekologia nie zajmuje się wartościami estetycznymi i w tym zakresie stosunek człowieka do krajobrazów wykracza poza ekologię. Krajobrazy tak rozumiane ogarniają niemal wszystko, co dzieje się wokół człowieka. Stają się narzędziem definiowania przestrzeni zanalizowanej przez człowieka. Ogarniają oprócz samej przyrody także wytwory kultury wpisane w otaczającą naturę. Zarówno piękno jak i świętość krajobrazów są zagadnieniami dotyczącymi „duchowej” natury krajobrazów, w tym sensie, że oddziałują na człowieka, który jest bytem cielesnym i duchowym. Człowiek i krajobraz wzajemnie się warunkują. Relacja ta jednak zależy w dużej mierze od naszego sposobu myślenia.

3. Dwie najważniejsze postawy człowieka w relacji z przyrodą (krajobrazami)[19].

A.Ekskluzjonizm (homocentryzm lub antropocentryzm) – dominacja człowieka i panowanie nad przyrodą. Człowiek z tytułu umiejętności poznawania i interpretacji świata przyrody, traktuje krajobraz instrumentalnie. Źródłem takiej postawy jest pycha i egoizm: „Krytycy dopatrują się źródła tego paradygmatu w egoistycznej interpretacji tekstu Księgi Rodzaju 1, 28: Czyńcie sobie ziemię poddaną. Zdaniem T. Ślipki obwinianie judaizmu i chrześcijaństwa za tę interpretację jest niesłuszne. Jego zdaniem prawdziwym źródłem tego paradygmatu jest indywidualizm zawarty w poglądach filozoficznych J.J. Rousseau i liberalizm zainicjowany przez A. Smitha. W naturalnych popędach człowieka dopatrują się oni twórczych sił, dzięki którym człowiek zmierza do doskonałości. Jedynym ograniczeniem wolności człowieka jest wolnośc innych jednostek. Kult jednostki wzmocniony kultem nauki utrwalił model myślenia, który wyższośc nad przyrodą przekształcił w zasadę dominacji człowieka nad przyrodą. Ten antropocentryzm można nazwać jeszcze trafniej antropolatryzmem.[20]

A1. Wybrane przykłady ekskluzjonizmu w krajobrazie polskim.

            Na przestrzeni dwóch stuleci w duchu postępu technicznego, gloryfikacji nauki i kultury, polskie lasy grądowe, świetliste dąbrowy, łęgi zamieniły się w monokulturowe lasy sosnowe, degradujące glebę i zubażające piękność krajobrazu. Zwraca na to uwagę Janecki w „Fizjonomia polskiej szaty roślinnej”[21]: „Polskę niegdyś pokrywały prawie w całości lasy. Obecnie stanowią one niecałe 28% powierzchni kraju, ale potencjalnie mogłyby również być zbiorowiskami panującymi. Oczywiście w większości są to lasy młode, bowiem starodrzewi – czyli lasów w wieku powyżej 80 lat – jest zaledwie 15%. Znaczna część lasów została przekształcona i nosi charakter jakby swoistych plantacji. Głównymi czynnikami tych przekształceń były nasadzenia jednogatunkowe, wielko powierzchniowe zręby zupełne, i, jakby powiedział Stieber [1992] – brak poczucia piękna lasu. Sadzono więc, bez względu na siedlisko, głównie sosnę i świerk. W związku z tym (wg Rocznika statystycznego z 1994r.) mamy obecnie na terenie kraju ok. 78% lasów iglastych, w tym prawie 70% sosnowych. Drzewa liściaste zajmują powierzchnię ok. 22%, z tego 6% stanowią grądy, a 4% buczyny.[22]

            Lasy w krajobrazie odgrywają ogromną rolę, nie tylko biologiczną, czy budulcową (lasy tzw. „produkcyjne”), ale też estetyczną – np. jako „tylna ściana” dla krajobrazów (podobnie jak kurtyna za sceną teatralną).

Meandrujące koryta rzeczne z całym bogactwem różnych fitosocjologicznych zespołów wodnych zostały przekształcone w (ubogie w roślinność i zwierzęta) niebezpiecznie wyprostowane rzeki, zagrażające dziś powodziami. Powszechna, niestety, jest lokalizacja zabudowy z lat 60-70, a także cmentarzy komunalnych, w pobliżu samego koryta rzecznego, co degraduje nie tylko doliny rzeczne, ale przede wszystkim zanieczyszcza samą wodę. 

Wygląd polskich wsiteż jest owocem praktycystycznej filozofii komunizmu. Zunifikowane budownictwo z okresu lat 60-70 i 80 „wyjałowiło” krajobraz wiejski z tożsamości, estetyzmu i sacrum. Freino[23] opisuje ten problem szczegółowo: „Przyjęty sposób zagospodarowania w PGR-ach odcisnął swoiste piętno w krajobrazie zarówno otwartym, jak i zabudowanym wsi. (…) Fizjonomia krajobrazu zabudowanego wsi ucierpiała chyba jeszcze bardziej. PGR-y, które wykształciły nowy typ zawodu – chłopo-robotnika, budowały dla pracowników mieszkania w formie trzy- czterokondygnacyjnych bloków z płaskimi dachami. Budynki te obrastały później w rozmaite chlewiki szopki; mimo mieszkania w stylu miejskim, nadal kontynuowano wiejski model życia. Wiele wsi z zachowaną historyczną zabudową, często o określonym wyrazie architektonicznym (zespoły zabudowy ryglowej lub z czerwonej cegły) zostało zdegradowanych krajobrazowo przez ingerencję PGR-ów. (…) Nowe budynki mieszkalne lokalizowane przez indywidualnych rolników najczęściej prezentowały królujący w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych dom typu kostka, który był dla inwestorów atrybutem miejskości. Bez żadnego oporu lokalizowano tego typu zabudowę w całkowicie odmienne środowisko i charakter otaczającej zabudowy. Pozwalały na to również przepisy prawa, plany miejscowe często nie odnosiły się w żaden sposób do form zabudowy.[24]

W efekcie socjalistycznego stylu budownictwa współczesne krajobrazy wsi, czy to na północy Polski, w okolicach Gdańska, czy na Mazowszu w rejonie Warszawy, czy też na południowym zachodzie, k. Zielonej Góry, niewiele różnią się od siebie. Relikty lokalnych tradycji możemy znaleźć jeszcze w dużej liczbie na wschodzie Polski, gdzie jest dużo drewnianych chałup, z charakterystycznymi dla regionu zdobieniami, na południu Polski styl zakopiański (zapoczątkowany w latach 20 przez Witkiewicza), na południowym zachodzie szczątki zabudowy w stylu austriackim, czy pruskim na północy.

W dobie komunizmu zniszczono dwory i pałace, a wieś jako taka uległa przekształceniu z tradycyjnej (początek XX w.) w murowaną w różnorodnym stylu – głównie w wyniku wzbogacania się chłopów. Najwartościowszy czas to okres po I wojnie światowej, kiedy wieś stała się zielona i powstawało budownictwo zgodne z tradycją.

Oderwanie od krajobrazu „ducha miejsca” możemy nazwać desakralizacją. Zjawisko to bardzo widoczne jest w naszych miastach. Spuścizną epoki socjalizmu są wielkie szare wieżowce figurujące najwyżej w sylwetach miast. Inaczej było dwa wieki wcześniej. Wtedy najwyższym punktem zabudowy był krzyż wieży kościelnej (jak na obrazach Canaletta). Kościoły budowane były na najwyższych wzniesieniach, usytuowane na planie krzyża w orientacji wschód - zachód, tak, by główna fasada była od strony wschodniej, na pamiątkę „wschodu” Chrystusa Zmartwychwstałego („Wschodzącego Słońca”). Wieże kościelne miały coś ze smukłości, majestatu misternej konstrukcji, a nie jak toporne betonowe ciężkie masywy w kształtach prostopadłościanów, sześcianów.

Niezwykle celnie ujmuje to S. Riabinin w wierszu „Barbarze i Zbigniewowi Jóźwikom”: „Pudełka miast,/ pudełka osiedli,/ pudełka domów,/ pudełka mieszkań,/ pudełko na/ pudełku,/ labirynt pudełek,/ wieża Babel/ pudełek,/ wciąż dzieląca,/ rozrastająca,/ ofensywna,/ drapieżna,/ rakowate komórki/ naszej świetnej cywilizacji,/ pożerające wolno przyrodę,/ pożerające wolność człowieka,/ rozprowadzaną jak bańki z mlekiem,/ paczkowaną jak towar w sklepie…/ Nie ma odwrotu![25]

Budynki kościołów, nawet najuboższe, zawsze składały się z części najświętszej – najwyższej wieży (z prezbiterium) i niższej – podłużnej części nawowej, uwieńczonej dachem dwuspadowym. Współczesne kościoły (w większości z lat 70 – 80) to wielkie płaskie hale niewiele różniące się od produkcyjnych, z wieżami opisanymi wcześniej, albo awangardowe bryły nieprzypominające kościoły (lata 90). Budynkom kościelnym zabrakło dawnej lekkości, delikatności, atmosfery przedsionku nieba. Zostały utopione w krajobrazie szarych i brudnych miast, zasłonięte przez wielkie i ciężarne bloki mieszkalne.

Krajobrazy miejskie uległy ogromnej desakralizacji przez zjawisko reklamy. Pstrokatość plakatów reklamowych, ich wielka liczba, intensywność i agresja przekazu sprawiły, że trudno mówić o świętości krajobrazu miejskiego. Szczególnie, że liberalizm moralny został powszechnie zaakceptowany, dlatego też nagie akty, papierosy i alkohol w reklamach- przekształciły sferę sacrum w profanum. W imię wolności (której wielkim propagatorem był wspomniany Adam Smith), religijność, a więc i sacrum zepchnięte zostało do ukrytej niszy prywatności. Również marksistowska ideologia religii jako „opium dla ludu” przyczyniła się do współczesnych obaw religijnych – kojarzenia religijności z nieudolnością, słabością intelektualną, dewocyjnością. Zjawisko to ogarnęło w głównej mierze środowiska mieszczańskie, także inteligencję, choć nie tylko.

W Polsce jeszcze są praktykowane coroczne świąteczne obchody z Najświętszym Sakramentem, podczas których Jezus Eucharystyczny uświęca i błogosławi „przestrzeń” miejską – ludzi ich domy, środowiska pracy. Miasta polskie bronią swej religijnej tożsamości w podtrzymywanych procesjach rezurekcyjnych, w wizualizacjach betlejemskiej scenerii, czy podczas wizyt papieża. Osoba Polaka – papieża wywarła znaczącą rolę w sakralizacji przestrzeni, stała się symbolem tożsamości, dumy narodowej i patriotyzmu. Obecnie jest to wyrażane w powszechnie akceptowanych pomnikach czci Jana Pawła II w różnych częściach miast – na placach głównych, na rondach, w parkach publicznych, przy szkołach, kościołach.

Krajobraz miejski, otoczony chmurą dymu spalinowego, pogrążony w nieustannym hałasie, stanowi dla architektów krajobrazów wyzwanie do odnowienia jego porządku duchowego. Miasta wymagają resakralizacji i być może wymaga to nowych regulacji prawnych i obszernej edukacji. Tak też uważa Swaryczewska, według której, „nastąpiła homogenizacja przestrzeni, czyli kosmos przerodził się w chaos.[26]”.        

B. Inkluzjonizm (biocentryzm, autotelizm, lub filoanimalizm) – wg ks. Ziemiańskiego SJ[27] „określa biologiczną równowagę i wzajemną zależność systemów biologicznych. Da się sprowadzić do paradygmatu partnerstwa człowieka i przyrody”. Fundamentem tego kierunku jest dowartościowanie „pozaludzkich istot żywych”, które przez realizację swoich celów według własnych kodów informacyjnych, posiadają „wewnętrzną wartość”, która konstytuuje szacunek ze strony człowieka.

W poglądzie tym niejasna jest dla mnie relacja między „ewolucjonistyczno – materialistycznym podejściem do fenomenu człowieka”[28] a jego przekraczaniem świata przyrody. Ten pierwszy aspekt podnosi fakt ewolucji do rangi najwyższej, na skutek której człowiek jest „produktem” ewolucji i od strony materialnej ma tyle samo wspólnego z przyrodą co każde inne zwierzę. Z kolei kwestia transcendowania przyrody, przez wrodzoną zdolność myślenia abstrakcyjnego, świadomość własnego „ja” (samoświadomość), autorefleksję, wolność woli – odrywa niejako człowieka od przyrody i stawia go nad nią. Widzimy, że są to dwie konkluzje, nie tyle wykluczające się, ale mówiące o różnych sprawach. Pierwsza pasuje do koncepcji biocentryzmu, druga do antropocentryzmu.  Być może partnerstwo człowieka z przyrodą należałoby nazwać antropocentryzmem pro - biologicznym.

Stosunek człowieka do przyrody bez wątpienia mieści się w zakresie relacji z krajobrazem, który jest najbliższą dla niego postacią przyrody. O ile krajobrazy rodzinne, czy turystyczne darzymy szczególnym sentymentem, o tyle najczęściej uważamy je za „niczyje” i nie bierzemy za nie odpowiedzialności. Idea świętości krajobrazu powinna obligować do intensywniejszych starań o ochronę krajobrazów. Wedle przepisów[29] nie wszystkie krajobrazy są chronione, a tylko „obszary chronionego krajobrazu”, „zespoły przyrodniczo-krajobrazowe”, lub „parki krajobrazowe” (Rozdz.2, art.6, pkt.4 i 9). „Ochrona przyrody, w rozumieniu ustawy, polega na zachowaniu, zrównoważonym użytkowaniu oraz odnawianiu zasobów, tworów i składników przyrody (Rozdz.1, art.2.1, pkt.7): krajobrazu.” Ustawa dalej precyzuje, że ochrona krajobrazowa to „zachowanie cech charakterystycznych danego krajobrazu.” (Rozdz.1, art.5, pkt.8) Cechy charakterystyczne, inaczej walory krajobrazowe – „wartości ekologiczne, estetyczne lub kulturowe obszaru oraz związane z nim rzeźba terenu, twory i składniki przyrody, ukształtowane przez siły przyrody lub działalność człowieka.” (Rozdz.1, art.5, pkt.23). Przepisy o ochronie krajobrazów są bardzo dobrym narzędziem do zapobiegania degradacji krajobrazów, poprzez powoływanie nowych, udokumentowanych  jednostek ochrony. Niezależnie od odrębnych przepisów dotyczących krajobrazów, należy pamiętać, że każda forma ochrony przyrody, służy ochronie krajobrazowej.

Nie mniej, w Polsce, obecne zaplecze legislacyjne jest niewystarczające dla chociażby „obligatoryjnego ujmowania zagadnień kształtowania krajobrazu w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego.[30]” Freino (2004) uważa, że przyczynami tej słabości są: niejasność pojęcia „krajobraz” oraz ogólnikowość dyrektyw ochrony.

4. Problem „niczyjości” krajobrazów

Problem „niczyjości” krajobrazów dotyczy przede wszystkim terenów państwowych, należących do Skarbu Państwa. Są to rozległe tereny otwarte, lasy, pola, rzeki, tereny zieleni gmin, wsi, miejscowości i miast. Dawna polityka socjalistyczna nauczyła Polaków, że to, co jest wspólne, jest niczyje. Dlatego począwszy od setek wypalonych papierosów na „trawnikach” przystanków autobusowych, aż po wielkie dzikie wysypiska gminne, gdzieś głęboko w lasach –widać, że odpowiedzialność za przestrzeń przyrodniczą jest na razie bardziej teoretyczna. Giordano (2005)[31]  zachęca, w myśl hasła z Konferencji w Rio de Janeiro „Myśl globalnie, działaj lokalnie”[32], do praktycznych działań na obszarach gmin. Uważa bowiem, że „Ochrona środowiska to w dużym stopniu zadanie samorządowe, wynikające między innymi z zasady subsydiarności i aktów prawnych obligujących gminy do zapewnienia miejscowej społeczności poprawy jakości życia.[33]” Co jednak zrobić, gdy w większości gmin Polski (¾ - wg autorki)  brakuje inwentaryzacji przyrodniczej, a przecież brak znajomości zasobów przyrodniczych gminy to nieznajomość własnych krajobrazów.

„Niczyjość” krajobrazów w makro-skali obejmuje szczególnie wielkoobszarowe tereny dawnych PGR-owskich pól uprawnych. Krajobrazy te wyglądają na zupełnie zapomniane, przekształcone naturalnie w różnego typu łąki, dziś stopniowo porastają sosną zasiewającą się od pobliskich monokultur sosnowych. W latach 90 i po roku 2000 grunty te zostały w dużej mierze wyprzedane jako działki budowlane. Nowo wybudowane domy, w wielu przypadkach, zupełnie zniszczyły harmonię krajobrazu – przez agresywne kształty i kolory. Freino (2004) odważnie charakteryzuje ten styl: „Architektura nowych obiektów prezentuje zwykle pewne walory, są to budynki parterowe z wysokim dachem o niezłych proporcjach bryły i wykonane z dobrych materiałów. Nie nawiązują one jednak w żaden sposób do historycznego charakteru zabudowań wsi, podobnie jak królująca moda na betonowe prefabrykowane ogrodzenia, strzyżone trawniki i iglaki w miejsce ogródków kwiatowych. Miejskość, wiejskość czy nijakość?[34]” Można polemizować z tak ostrym tonem. Problemem jest, na czym wzorować się budując nowoczesny dom na obrzeżu wsi? Do jakiego „stylu” dążyć, skoro żadnego stylu nie ma? Dlaczego należałoby się jednoczyć ze „stylem” lat sześćdziesiątych (który prezentuje większość polskich wsi)? Brakuje odpowiednich przepisów, które by uczyniły wieś polską „ładną” i w miarę zunifikowaną. Za granicą chętnie podziwiamy wsie, np. szwedzkie – gdzie ciemnobrązowe drewniane ściany budynków i czerwona dachówka „uspokoiły” widok wsi, oglądanej z odległości. W Polsce oprócz słabego zaplecza prawnego skutkuje tu i ówdzie bezmyślność. Daje temu świadectwo Freino: „Jadąc ze Szczecina do Świnoujścia drogą krajową nr 3 (E65), tuż za Goleniowem mijamy wieś Miękowo. Zasługuje ona na uwagę – piękny ryglowy kościółek w centrum, zachowane zagrody z czerwonymi ceglanymi budynkami o bogatym detalu z charakterystycznymi biforiami w szczytach. Jedna z ceglanych szczytowych ścian budynku mieszkalnego została w całości pomalowana na jaskrawy kolor i opatrzona krzykliwymi reklamami znajdującego się w obejściu warsztatu. Niezależnie, czy ktoś dał na to zgodę czy nie, właściciel wykazał całkowitą obojętność na atuty swojej małej ojczyzny i gotowość do zniszczeń walorów krajobrazowych przestrzeni w imię własnego interesu.[35]”   Myślę, że w gruncie rzeczy, problem tkwi w braku identyfikacji z krajobrazem, w nieznajomości krajobrazów, podstawowych zasad estetycznych i braku edukacji.

W ostatnich latach zauważa się tendencję budowania domów w stylu dworkowym – i to nie tych z lat 90, przysadzistych, wielokolumnowych, ale przypominających klasyczne XVIII i XIX wieczne dworki polskie z prostymi dwukolumnowymi gankami i elipsoidalnymi zajazdami. Oczywiście, dziś jeden taki dom niczego nie zmienia na tle różnorodnych domów z różnych okresów. Wydaje mi się jednak, że ta tendencja (szczegółowo doprecyzowana) mogła by zostać głównym stylem dla polskiej wsi i obrzeży miast. Wymagałoby to czasu co najmniej dwóch - trzech pokoleń, przy czym koniecznie trzeba by opracować (na podstawie już istniejących) lokalne style charakteryzujące się zdobieniami, czy detalami konstrukcyjnymi. Do tego tradycyjne ogrodzenia i zgodne z historią nasadzenia -  projektowane przez wyspecjalizowanych architektów krajobrazu. Idea ta miałaby szansę tylko dzięki nieugiętym, prawnym zasadom oraz obszernej edukacji krajobrazowej.    

5. Przedpole etyki środowiskowej.

Temat ochrony przyrody jest bardzo szeroki, a tym, co motywuje działanie w tym zakresie jest konkretna filozofia, czyli sposób myślenia o krajobrazach. Współczesny problem  szkodzenia krajobrazom ma swoje podłoże już w wieku XVII. „Myślenie w duchu kartezjańsko-newtonowskim traktowało świat jako system mechaniczny i redukowało zjawiska przyrody do przypadkowej gry elementów, podlegającym jedynie działaniu ślepych sił i energii.[36]” Również człowiek został zredukowany do pracującej maszyny (La Mettrie). Wreszcie swoje żniwo zebrała nowa jak na tamte czasy teoria ewolucji, która „spowodowała przekonanie o materialności przyrody wraz z człowiekiem, jako jej częścią. Uważano, że dzięki ewolucji łatwo mogą powstawać nowe gatunki lub odradzać się wymarłe. Nie doceniano jednak niepowtarzalności i nieodwracalności zmian w przyrodzie implikujących niepowetowaną stratę w przypadku wyginięcia jakiegoś gatunku.[37]” Oświeceniowa gloryfikacja rozumu, prawdy empirycznie dowiedzionej, spowodowała „przerost wiary w naukę, wiedzę, ale nie wiedzę w sensie kontemplacji świata, tylko traktowaną jako narzędzie panowania nad nim.[38]” Doprowadziło to nie tylko do ekskluzjonizmu, ale także separacjonizmu (odizolowania się do przyrody, nie widziano potrzeby negocjacji i współpracy z przyrodą – XIXw.), jak i włodarstwa (oświeconego antropocentryzmu – jako próby znalezienia „złotego środka”, poprzez np. podejście dobrego gospodarza do swoich zwierząt). W gruncie rzeczy, wszystkie te kierunki przeszły w funkcjonujący do dziśtechnocentryzm, gdzie, w imię postępu, krajobrazy musiały się „poddać” „pożytecznej” technice.

Pogłębiający się kryzys ekologiczny zmusił filozofów na początku XX wieku do refleksji nad tym problemem. Najpierw trzeba było postawić diagnozę, a ta była dla wszystkich widoczna, że środowisko przyrodnicze uległo zatrważającemu zniszczeniu. Oddziaływanie zdegradowanych ekosystemów zaczęło być brzemienne w skutki dla kondycji zdrowotnej człowieka, dlatego też niezupełnie filantropijne stały się tendencje proekologiczne. Następnie określono przyczyny kryzysu ekologicznego. Waloszczyk (1996) zgadza się z P. Ehrlichiem i S. Postel, według których są trzy czynniki sprzężone ze sobą: „liczba ludzi, poziom i struktura ich konsumpcji oraz szkodliwe dla środowiska typy techniki.[39]” Co do ostatniej (i najważniejszej) przyczyny, wspomniany autor pisze, że „Technika ta w połączeniu z ekonomią jednostronnie, ilościowo pojmowanego wzrostu gospodarczego, sprawiła, że wprawdzie światowa produkcja przemysłowa jest obecnie około 50 razy większa niż w roku 1890, a 80% tego wzrostu nastąpiło po roku 1950, jednak dokonało się to ogromnym kosztem środowiska naturalnego. Podniósł się materialny poziom życia milionów ludzi, ale środowisko zostało zniszczone nadmierną eksploatacją (ubytkiem lasów, erozją gleby, ginięciem gatunków itp.) i szkodliwymi odpadami. Technologie neutralizacji czy ponownego użycia tych ostatnich nie nadążają za skalą ich produkcji, wskutek czego nadmiar substancji toksycznych objął całą ziemską planetę. Trzy inne makro-skażenia to kwaśne deszcze, naruszenie powłoki ozonowej i emisja gazów powodujących tak zwany efekt szklarniowy.[40]”  Trzeba tez wspomnieć o zniszczeniu krajobrazów wszelkiego typu poprzez wszelkie degradacje środowiskowe.

Wszystkie te problemy stały się podstawą rozważań wokół moralnej relacji człowieka ze środowiskiem przyrodniczym. Okazało się, że do rozwiązania trudnych zagadnień nie wystarczy już klasyczna etyka, która reguluje powinności między dwoma podmiotami. Powstała idea etyki środowiskowej, zajmującej się odniesieniem człowieka do środowiska. Można to ująć w prostych schematach:

osoba → osoby → etyka (klasyczna lub humanistyczna)

     osoba → środowisko przyrodnicze → etyka środowiskowa

Zastanawiam się nad następującym zawężeniem:

                               osoba → krajobrazy → etyka krajobrazowa



[1] Bonenberg Marek, Etyka środowiskowa – założenia i kierunki, Kraków 1992.

[2] Etyki krajobrazowej nikt jeszcze nie postulował, choć moim zdaniem, warto określić jej założenia. Podstawą tego rodzaju etyki powinna być właśnie świętość krajobrazu, rozumiana najogólniej jako jego szczególna wartość (sama w sobie i w odniesieniu do człowieka).

[3] Kryzys ekologiczny… str. 16.

[4] Etyka środowiskowa – założenia i kierunki, str. 9.

[5] Tamże str. 10.

[6] Tamże.

[7] Tamże, str. 12.

[8] Przyroda a cywilizacja, Mówić o przyrodzie, str. 119.

[9] Tamże.

[10] Tamże.

[11] Zięba Stanisław, Perspektywy ekologii człowieka, KUL, Lublin 2008, str. 230.

[12] Tamże, str. 287.

[13] Waloszczyk Konrad, Kryzys ekologiczny…, str. 16.

[14] Tamże.

[15] Zięba, Perspektywy ekologii człowieka, str. 24.

[16] Tamże, str. 159-160.

[17] Tamże, str. 39.

[18] Mówić o przyrodzie, str. 96.

[19] Według ks. Ziemiańskiego Stanisława SJ, Przyroda a cywilizacja, Mówić o przyrodzie, str. 117- 132.

[20] Tamże, str. 120.

[21] Janecki Janusz, Fizjonomia polskiej szaty roślinnej, KUL, Lublin 1999, str. 32.

[22] Tamże.

[23] Krajobraz i ogród wiejski, tom 1, Współczesne trendy urbanizacyjne, str. 179.

[24] Tamże.

[25] Duchowość świata według Sergiusza Riabinina, red. Jaromi Stanisław OFM Conv., Kraków – Lublin 2007, str. 97.

[26] Swaryczewska Maria, Sacrum w krajobrazie wsi, Krajobraz i ogród wiejski, tom 2, str. 36.

[27] Ks. Ziemiański Stanisław SJ, Przyroda a cywilizacja, Mówić o przyrodzie, str. 120 – 121.

[28] Tamże.

[29] Ustawa z dnia 16 kwietnia 2004r. O ochronie przyrody.

[30] Freino Helena, Współczesne trendy urbanizacyjne, Krajobraz i ogród wiejski, tom 1, str. 181.

[31] Giordano Klaudia, Planowanie zrównoważonego rozwoju gminy w praktyce, KUL, Lublin 2005.

[32] Tamże, str. 197.

[33] Tamże.

[34] Freino Helena, Współczesne trendy urbanizacyjne, Krajobraz i ogród wiejski, tom 1.

[35]Tamże, str. 180-181.

[36] Ks. Ziemiański Stanisław, Przyroda a cywilizacja, Mówić o przyrodzie, str.124.

[37] Tamże, str. 124.

[38] Tamże.

[39] Waloszczyk Konrad , Kryzys ekologiczny…, str. 55.

[40] Tamże, str. 55.

« powrót
f